Kot: Kocie buziaki

Buziak w łokieć… buziak w stopę … buziak w policzek … – Fila jeszcze 5 minut…. – buziak w nos … i nagle czuję łaskotanie w uchu. Wybucham śmiechem i wiem, że to będzie dobry dzień. Teraz już nie pamiętam, kiedy Fila wpadła na pomysł budzenia mnie buziakami i nie pamiętam też, kiedy wymyśliła, że wąsy wsadzone do ucha to fantastyczny początek dnia. Efekt osiągnięty 🙂 Najpierw parę minut przytulania, głaskania, mruczenia i słownych pieszczot głównie z mojej strony 🙂 (Filutek, moja mała księżniczka śnieżyneczka, mój malutek Filutek), a potem spacer do kuchni po kawę dla mnie i miseczkę samych pyszności dla mojego osobistego budzika.

Najfajniejsze jest to, że Fila „buziakuje” tylko końcówką swojego języka. W większości język kota pokryty jest ostrymi haczykami służącymi jako szczotka do czyszczenia futra lub zlizywania mięsa z kości. Jednak końcówka języka jest mała i  gładka. Psi całus jest jak soczysty całus od wyszminkowanej ciotki, po którym koniecznie musisz się wytrzeć, a ten mały języczek tylko delikatnie zaznacza swoją obecność.  Muszę przyznać, że jest to całkiem przyjemne.

A czy Wy macie swoje osobiste budziki?

Kasia